Nic nie przynosi w życiu takiej satysfakcji jak widok sąsiada,który się wywraca i rozwala sobie ten głupi ryj.Niby nic takiego,ale radość ogromna.Istnieją jednak ludzie,dla których zemsta to rodzaj wyzwania,z którego zrobili sztukę,więc zamiast czekać aż sąsiad będzie szedł po schodach…
1 Zapłać zaległy podatek załadowanymi na taczki miedziakami
Czasem jedyne,co możecie zrobić w starciu z nieugiętą biurokratyczną machiną,która w podzięce za lata harówy w budowaniu innowacyjnego biznesu i tworzeniu setek miejsc pracy po prostu rujnuje Wam ten biznes,to rzucić wszystko i przeprowadzić się w Bieszczady,żeby hodować owce i robić ser.Ale jeśli macie w sobie wystarczająco dużo silnej woli,a biurokratyczna machina nie odebrała Wam wszystkiego,łącznie z chęcią życia,to możecie podjąć próbę odegrania się na niej.Oprócz silnej woli przydadzą się też inne atuty.Handlującego samochodami amerykańskiego przedsiębiorcę Nicka Stafforda mocno rozjuszył fakt,że aby uzyskać numer telefonu do odpowiedniej komórki kalifornijskiego urzędu ds.pojazdów mechanicznych celem zarejestrowania nowych aut i odprowadzenia od nich podatku,trzeba się trochę naczekać,a później jeszcze dzwonić od jednego biura do drugiego,by ostatecznie usłyszeć od urzędników,że nie posiada się uprawnień,by taką informację otrzymać.Z jakiegoś powodu Stafford uznał,że piastowanie funkcji urzędniczej to służba i urzędnik nie ma prawa zatajać przed obywatelem jawnych informacji,do których dostęp zapewnia mu amerykańska konstytucja,więc zrobił to,co w takiej sytuacji powinien zrobić każdy prawdziwy Amerykanin.Poszedł na strzelnicę,która zawsze przypomni człowiekowi o najważniejszych amerykańskich wartościach.Stafford wytoczył procesy sądowe urzędowi jako takiemu oraz dwóm konkretnym urzędnikom.Wszystkie przegrał,a sąd orzekł,że przedsiębiorca musi zapłacić prawie 3 tysiące dolarów zaległego podatku.Stafford mógł w tym momencie wyjechać w Bieszczady,ale prawdopodobnie nie wiedział,że to takie zajebiste miejsce,więc wybrał opcję zadrwienia z systemu.Pomysłowy przedsiębiorca spłacił swój dług pięcioma taczkami miedziaków,które urzędnicy musieli liczyć przez co najmniej 7 godzin,ponieważ przeznaczone do tego maszyny nie były w stanie sobie poradzić.Do załadowania kupionych w tym celu taczek niemal trzystoma tysiącami jednocentówek mężczyzna zatrudnił tymczasowo 11 osób,które przez 4 godziny rozpakowywały papierowe rolki z monetami,a później wjechał z ważącym 726 kilogramów długiem do urzędu.Zgodnie z amerykańskim prawem urzędnicy nie mogli odrzucić takiej formy płatności,ale Stafford stwierdził,że podeszli do sprawy liczenia miedziaków bardzo profesjonalnie.
2 Zamawiajcie pizzę na czyjś koszt,wysyłajcie mu prostytutki i przesyłajcie skany swoich pośladków
Gdy dwie obłąkane grupy(z których jedna to operująca milionami dolarów sekta wspierana przez celebrytów z pierwszych stron gazet,a druga to trolle,którzy dali światu rickrollowanie,ale w pewnym momencie zdali sobie sprawę z tego,że ich powołaniem jest walka o wolność,a nie zalewanie Internetu obrazkami z nazistowskimi kotami)zaczynają swoją małą wojenkę,to można mieć pewność,że wyjdzie z tego coś niezwykłego.W 2007 roku kościół scjentologów zażyczył sobie usunięcia z YouTube filmu,na którym dziwnie zachowujący się Tom Cruise,najbardziej znany wyznawca scjentologii na świecie,z wyraźną pasją wylicza zalety płynące z wiary w to,że 75 milionów lat temu galaktyczny władca zwany Xenu przywiózł miliardy istot na Ziemię i wysadził je bombami wodorowymi pod jakimś wulkanem.Trzeba przyznać,że jak na taki ogrom zajebistości firmowanej idealnie symetryczną twarzą Toma Cruise’a kościół scjentologów często podejmuje próby filtrowania rzeczywistości na swoją korzyść poprzez odwoływanie się choćby do praw autorskich.Jak widać czasem nawet największy guru nie może liczyć na przychylność komitetu,gdy jego zachowanie wystawia na śmieszność całą organizację.Dziwne nawet w realiach planety władcy Xenu.Informacja o próbie usunięcia materiału z Tomem Cruise’em z YouTube’a dotarła do użytkowników 4chana forum będącego dla jednych ostatnim bastionem wolności w Internecie,a dla innych zwykłym siedliskiem patologii.Niektórzy 4chanowcy uznali postępowanie scjentologów za zamach na wolność i od słowa do słowa doszli do wniosku,że należy władze kościoła ukarać.Stworzyli więc grupę internetowych aktywistów pod nazwą„Anonymous” i opracowali tzw.„Project Chainology”,czyli plan rozmontowania kościoła scjentologicznego.W styczniu 2008 roku na YouTube ukazał się film pt."Message to Scientology"(„Wiadomość dla Scjenotologii”),na którym komputerowo wygenerowany głos wylicza wszystkie występki kościoła i obiecuje się zemścić.W tym samym miesiącu następuje fala ataków na kościół.Najpierw przeciążona zostaje jedna ze stron internetowych kościoła,co stanie się później„flagowym”sposobem Anonimowych na spełnienie swoich pogróżek w stosunku do innych osób i organizacji.Równocześnie Anonimowi wychodzą ze swoimi działaniami poza świat wirtualny i uprzykrzają życie organizacji,zamawiając do jej biur dziesiątki pizz z opcją płacenia na miejscu i wysyłają faksy ze skanami swoich pośladków lub po prostu stronami całymi na czarno,by zużyć zapas tuszu w urządzeniach.Jeden z filmów opublikowanych na YouTube w styczniu 2008 roku ukazuje także rzekome wysłanie prostytutek do jednej z siedzib kościoła w Rotterdamie.No i powiedzcie,że uznawanie dziwek i pizzy za karę nie jest formą obłąkania.Po kilku tygodniach akcje odwetowe Anonimowych przybierają bardziej pokojową formę,gdy aktywiści w charakterystycznych maskach stoją przed siedzibami scjentologów w największych miastach świata.Czy udało im się rozmontować kościół scjentologów,tak jak planowali?Jedna z osób zarządzających kościołem twierdzi,że scjentolodzy rozwinęli się w ciągu ostatnich lat jak jeszcze nigdy dotąd.Zaś jednym z efektów ubocznych tego rozwoju stały się narodziny internetowego aktywizmu na masową skalę wraz z największą tego typu organizacją na świecie.Z kolei film z Tomem dalej wisi na YouTube.
3 Ukryjcie penisy na obrazach rodziny,z którą się pokłóciliście
Jeśli macie na nazwisko Kulczyk albo inny Czartoryski,lub po prostu uważacie,że wiedza jest jak kondom i nie wiadomo,kiedy może się przydać,to zapamiętajcie sobie jedno:nigdy nie wkurwiajcie malarza,bo inaczej będziecie musieli maszerować na Moskwę w niewygodnych butach albo prowadzić kłopotliwe rozmowy z rodziną.„Państwo Andrews”nie mieli tyle szczęścia,by móc poczytać super porady z Internetu i najprawdopodobniej pokłócili się ze znanym brytyjskim malarzem Thomasem Gainsboroughem,gdy ten malował ich portret.„Najprawdopodobniej”,ponieważ według najnowszej biografii malarza kłótnia pomiędzy Robertem Andrewsem a Gainsboroughem najlepiej tłumaczyłaby umieszczone przez malarza członki na obrazie,na którym Robert Andrews stoi pod drzewem,a obok,na ławce,siedzi jego 16-letnia żona Frances,zaś w tle rozpościera się widok na ziemie należące do pana Andrewsa.