wtorek, 20 lutego 2018

7 ciekawostek o technologii rozpoznawania twarzy

Prywatność i anonimowość dwie ofiary XXI wieku poległy w starciu z komercją i fałszywym poczuciem bezpieczeństwa.A może być jeszcze gorzej przed oprogramowaniem do rozpoznawania twarzy coraz trudniej się ukryć.
1 Na rozwoju systemów identyfikujących twarz najbardziej aktualnie zależy Chińczykom,którzy są też szczególnie zdeterminowani,by objąć swoim programem jak największą część kraju.Aktualnie w Chinach znajduje się około 140 milionów tzw.kamer przemysłowych,a w najbliższych latach planuje się uruchomić kolejne 400 milionów.Rozpoznawanie twarzy działa tam na tyle dobrze,że samym swoim wizerunkiem można zapłacić za kawę,bilet wstępu czy…uwierzytelnić wypłatę z bankomatu.Jest też i druga strona medalu jeśli kamera przyłapie pieszego na łamaniu przepisów ruchu drogowego,wyświetli jego wizerunek na wielkim ekranie…wraz z imieniem i nazwiskiem.A mówią,że wszyscy Azjaci wyglądają identycznie.
2 Na rozpoznawaniu niemal półtora miliarda swoich pobratymców Chińczycy bynajmniej nie zamierzają jednak poprzestać a jedna z firm postanowiła przenieść technologię na…kurczaki. Projekt„GoGo Chicken”ma w ciągu trzech lat skatalogować wizerunki 23 milionów ptaków.Chodzi o to,aby bogaci klienci mogli szczegółowo prześledzić żywot tego,co trafia na ich talerze.System identyfikacji wprowadziło też Google,które umożliwia rozpoznawanie zwierząt domowych aktualnie psów i kotów.
3 Systemy rozpoznawania twarzy i portale społecznościowe to groźne połączenie o czym wiedzą już Rosjanie.Jakiś czas temu na tamtejszym rynku pojawiła się aplikacja mająca rozpoznawać twarze z 70%-ową skutecznością,pobierając dane z rosyjskich portali społecznościowych.Aplikacja podpowiada nie tylko najbardziej prawdopodobny„traf”,ale też dziesięć alternatywnych.Twórcy aplikacji tłumaczą,że można dzięki temu np.zeskanować zdjęcie znanej aktorki,a następnie wyszukać podobne do niej dziewczyny i wysłać im wiadomość.Władze Moskwy twierdzą z kolei,że dzięki zintegrowaniu aplikacji z kamerami miejskiego monitoringu udało im się już schwytać pięciu poszukiwanych.
4 Czy wycieczka do lekarza stanie się już wkrótce zbędna?Może niezupełnie wkrótce,ale wiele na to wskazuje naukowcy twierdzą,że ludzka twarz zawiera całe mnóstwo wskaźników dotyczących zdrowia,które to wskaźniki da się odczytać przy pomocy systemów identyfikacji twarzy.Odpowiednie oprogramowanie jest w stanie przeanalizować liczne fakty i być może za jakiś czas postawić trafną diagnozę.Pozytywnie rokujące eksperymenty już są prowadzone.
5 Technologia identyfikacji twarzy niesie ze sobą wiele kontrowersji ale czy można posądzać ją o rasizm?Okazuje się,że tak.W szesnastu miejscach w Los Angeles znajdują się specjalne kamery,które fotografują twarz przechodniów i porównują ją z wizerunkami umieszczonymi na nomen omen czarnej liście poszukiwanych przestępców.I tu zaczynają się problemy,ponieważ z nieokreślonych przyczyn technologia nieco częściej myli się w przypadku ciemnoskórych.Z miejsca pojawiły się więc oskarżenia nie o braki techniczne,a o dyskryminację.
6 Jak wygląda przyszłość technologii pozwalających na automatyczną identyfikację twarzy?Jej rozwojem zainteresowani są wszyscy może tylko z pominięciem tych,którzy będą przy jej pomocy identyfikowani.Ręce z radości zacierają rządy,korporacje,instytucje,służby.W USA aktualnie wyznaczony cel zakłada możliwość identyfikowania pasażerów samochodu jadącego z prędkością 40 km/h w deszczu.Chińczycy z kolei chcą,aby kamery śledziły każdy krok obywatela i oceniały wszystkie aspekty jego zachowania.
7 Współczesne oprogramowanie do rozpoznawania twarzy potrafi już z dużą skutecznością określić parametry pozornie niewidoczne gołym okiem na przykład orientację seksualną.Podczas eksperymentu na Uniwersytecie Stanforda urządzeniu udało się uzyskać aż 81%-ową skuteczność rozpoznawania gejów już na podstawie jednego zdjęcia.Przy pięciu zdjęciach jednej osoby skuteczność wzrosła do 91%.W przypadku homoseksualnych kobiet system radził sobie o ok.10 p.p. gorzej.       

Jezus był wyjątkowo szpetnym dzieckiem!Tak w każdym razie każą Nam myśleć średniowieczni malarze

Aniołowie się radują,bydlęta klękają,a śliczna panna właśnie wydaje na świat dziecko,które to spłodzone zostało w wyniku jednorazowego skoku w bok z samym Bogiem.Nagle,jeszcze przed momentem rozradowani,aniołowie wykrzywiają swoje twarze w odruchu obrzydzenia,a bydło w popłochu ucieka ze stajenki.Nikt bowiem nie spodziewał się,że zbawiciel ludzkości będzie niemowlakiem tak bardzo szpetnym.Wystarczy przyjrzeć się obrazom artystów średniowiecznych i wczesnorenesansowych,aby przekonać się,że w swym niemowlęcym wieku Chrystus bardziej przypominał przerażającego,karłowatego starca niż normalne,zdrowe dziecko.Gość przypomina pozbawionego szyi starzejącego się zgreda o powiększonej prostacie i twardych poglądach na temat planowanych podwyżek cen smalcu.Wygląda na to,że żyjący w mrokach średniowiecza malarze albo nigdy nie widzieli niemowlaka,albo mieli kompletnie wychędożone na realistyczne odzwierciedlenie ludzkiej anatomii.Sprawa jest jednak znacznie ciekawsza,niż mogłoby Nam się wydawać.Ci ekscentryczni„czarodzieje”usiłowali łączyć ze sobą osiągnięcia ówczesnej nauki z praktykami mistycznymi czy religijnymi.Oczywiście najbardziej kojarzymy ich z prób przemiany ołowiu w złoto czy wynalezienia leku na wszystkie choroby świata.Nieco mniej znanymi eksperymentami alchemików były prace nad stworzeniem tzw.homunculusa,czyli„małego człowieka”.Niektórzy z tych średniowiecznych magów wierzyli na przykład,że taka niewielka człekokształtna istotka może narodzić się w wyniku kontaktu ludzkiej spermy z rośliną.Według nich,przypominający ludzką postać korzeń mandragory powstawał w rezultacie zetknięcia się nasienia dyndającego na sznurku wisielca z ziemią.Homunculus powinien przypominać tyciego,pomarszczonego starca.Główną(oczywiście poza nikczemnym wzrostem)cechą takiego ludzika miała być jego wyjątkowa inteligencja.Alchemicy z chęcią sięgali po wszelkie osiągnięcia nauki,aby tylko znaleźć potwierdzenie swych teorii.Niedługo po powstaniu pierwszych mikroskopów pewien duński matematyk,który postanowił z bliska przyjrzeć się ludzkiemu nasieniu,zauważył wewnątrz plemnika kształt malutkiego,w pełni rozwiniętego człowieczka!Jego obserwacje doprowadziły do powstania głoszonej przez tzw.spermistów hipotezy,jakoby w każdym wytrysku znajdowały się setki tysięcy homunculusów zminiaturyzowanych istot ludzkich,których późniejszy rozwój polegać będzie jedynie na powiększaniu się ich rozmiarów.W tej sytuacji spermiści stali się jednymi z najbardziej zaciekłych wrogów masturbacji.Według nich każde walenie konia było jednoznaczne z ludobójstwem na ogromną skalę!No,dobra ale co to ma do koszmarnych Jezusków,tak namiętnie portretowanych parę wieków wcześniej?Wygląda na to,że powstała w średniowieczu alchemicka idea stworzenia homunculusa odcisnęła swoje piętno także i na sztuce.I tak na przykład motyw„małego człowieczka”pojawia się na obrazach powstałych w XII-XV wieku.Wówczas postać mini-Jezusa miała jeszcze bardziej duchową formę homunculusa dopatrzeć się można było w scenach przedstawiających moment„zapłodnienia”Marii.Dobry przykład to powstały w 1310 roku obraz„Drzewo życia”autorstwa Pacino di Bonaguida.W tamtym okresie pojawiła się też koncepcja,że Jezus przyszedł na świat nie jako niewinne dziecko,ale jako człowiek różniący się od swych bliźnich jedynie wzrostem.Według badaczy sztuki w pewnym momencie normą stało się prezentowanie Chrystuska jako małą istotę o cechach typowych dla dojrzałych mężczyzn.Niektóre wyobrażenia dzieciątka są tak bardzo dorosłe,że mają wyraźne objawy męskiego łysienia!W przeciwieństwie do późniejszych artystów,średniowieczni i wczesnorenesansowi malarze w najgłębszym poważaniu mieli realizm.Bardziej skupiali się na formie łopatologicznej ekspresji,która bez trudu trafiłaby do prostego odbiorcy.Powiedzmy sobie szczerze znacznie dostojniej i poważniej wygląda pigmejski Jezusek o twarzy przypominającej starego zimnioka niż istotka o realistycznym obliczu zaślinionego niemowlaka,który właśnie planuje sfajdać się w pieluchę.Trend prezentowania dzieci jako„małych dorosłych”szybko rozszerzył się i wkrótce Jezus nie był jedyną ofiarą pędzli malarzy.Praktycznie wszystkie małolaty z płócien ówczesnych artystów były szpetne i przerażające.Matthew Knox Averett historyk sztuki z uniwersytetu w Creighton ma na ten temat jeszcze jedną teorię:„Mówiąc w skrócie w średniowieczu nie było miejsca na dzieciństwo.Ludzie żyjący w XI czy XIII wieku nie zaprzątali sobie głowy wizją okresu małoletności(…)był to bowiem jedynie krótki czas przejścia,o którym szybko się zapominało(…)Po skończeniu siódmego roku życia dzieciaki zaganiane były do pracy.Postrzeganie dzieci zaczęło się zmieniać dopiero z nastaniem renesansu”.Na tę zmianę miał m.in.rozwój nauki.Małżeństwa z wyższych sfer zaczęły bardziej zwracać uwagę na prawidłowe wychowanie swoich pociech i zagwarantowanie im dobrej edukacji.Nagle rola dziecka przesunęła się w rodzinnej hierarchii na przód.Innym elementem,który wpłynął na zaprzestanie przedstawiania dzieci jako szpetnych dziadów z wodogłowiem,było dojście do głosu artystów świeckich.Dotąd bowiem sztuka koncentrowała się wokół Kościoła,a zobaczenie na płótnie innego brzdąca niż Jezus w formie pomarszczonego homunculusa było prawdziwą rzadkością.Teraz,kiedy klasa średnia zaczęła się bogacić i edukować,ludzie zapragnęli zamawiać u malarzy portrety rodzinne.Żaden wrażliwy na sztukę rodzic nie chciał,aby jego pociecha zobrazowana była jako cholerny Benjamin Button!Niemowlak miał wyglądać dokładnie tak,jak wygląda każdy nowo narodzony przedstawiciel ludzkiego gatunku.Tendencję do prezentowania maluchów jako słodkich,niewinnych cherubinków wprowadzili florenccy artyści gdzieś w okolicach XVI wieku.Dzięki nim epoka pokracznych,przerażających Jezusków o twarzach dręczonych Alzheimerem dziadków na szczęście dobiegła końca.

10 ciekawostek o najbardziej interesujących lotniskach świata

Lądowanie na wodzie,świnka w kostiumie,mucha w pisuarze i pesto wyjęte spod prawa na lotniskach dzieje się znacznie więcej ciekawych rzeczy,niż mogłoby się komuś wydawać.
1 Nie każdy urodził się ze skrzydłami przypiętymi do grzbietu,wiele osób konieczność wejścia do samolotu przyprawia o dreszcze.Ale uniknąć latania coraz częściej nie sposób.Dlatego lotnisko w San Francisco zainwestowało w…świnkę-terapeutkę.Świnka LiLou nosi kolorowe kostiumy i wykonuje sztuczki,które odwracają uwagę przerażonych wizją lotu pasażerów.
2 Obowiązują przepisy,które zabraniają wnosić na pokład samolotu więcej niż 100 ml płynu.Jest jednak wyjątek,który wprowadziło lotnisko w Genui.Pasażerowie mają prawo zabrać więcej…pesto.Ale i to nie odbywa się zupełnie bez kontroli Genueńczycy wyposażeni zostali w specjalny skaner do weryfikowania tego szanowanego we Włoszech specjału.
3 Pasażerowie samolotów lądujących na lotnisku w Houston bardzo często skarżyli się na bardzo długi,ich zdaniem,czas oczekiwania na bagaż.Problem postanowiono rozwiązać iście po amerykańsku zamiast usprawnić wydawanie bagażu…odsunięto punkt odbioru.Mając za sobą znacznie dłuższy spacer,pasażerowie nie byli już tak skłonni skarżyć się na oczekiwanie i liczba składanych wniosków zauważalnie spadła.
4 Czy lotniska są duże?I tak i nie zależy od punktu odniesienia.Takie lotnisko w Denver,ze swoimi 13,7 tys.ha,jest np.większe niż liczące sobie niemal milion mieszkańców San Francisco.I tak Denver International pozostaje zaledwie 2 największym lotniskiem na świecie niemal 6(!)razy większą powierzchnię zajmuje port lotniczy Ad-Dammam w Arabii Saudyjskiej.A jeśliby chodziło o największą powierzchnię w stosunku do liczby obsługiwanych pasażerów,to wygrałby pewnie Radom…
5 Epidemia gorączki krwotocznej Ebola przyniosła wiele poważnych strat…ale kto by przypuszczał,że ucierpią na niej również lotniska?Ucierpiało jedno Bogu ducha winne lotnisko Daniel Oduber w mieście Liberia w Kostaryce,którego pasażerowie zaczęli unikać w przekonaniu,że chodzi o państwo w zachodniej Afryce.
6 Na lotnisku może wydarzyć się sporo złego,ale raczej nikt nie przypuszcza,że ktoś mógłby…buchnąć samolot.I to wcale nie taki mały,bo pełnowymiarowy Boeing 727.W maju 2003 roku z lotniska w Angoli zniknął taki właśnie samolot a wraz z nim dwie osoby bez umiejętności ani lotniczego doświadczenia(do latania 727 potrzeba przynajmniej 3-osobowej, profesjonalnej załogi).Zniknął samolot,zniknęli dwaj mężczyźni i po dziś dzień nikt nie ma pojęcia,co się wydarzyło.
7 A w jaki sposób jeszcze polepszyć lotniska?Okazuje się,że można np.zachęcać panów,by nie rozchlapywali podczas sikania.Wewnątrz pisuarów w toaletach lotniska Schiphol w Amsterdamie namalowano…realistycznie wyglądającą muchę.Panowie,kierując się typowo męską logiką,starają się w nią trafić…a dzięki temu(obliczono!)współczynnik rozchlapywania zmalał aż o 80%!
8 Może i loty samolotem tanieją,ale każdy kto miał kiedykolwiek wątpliwą przyjemność pojechać na lotnisko własnym samochodem wie,że koszty kryją się gdzie indziej w parkingach.Doszło nawet do tego,że na 4 z 10 największych lotnisk Wielkiej Brytanii taniej jest pozostawić na dobę prywatny samolot niż samochód.To chyba jasny kierunek w walce z korkami.
9 Lotniska bardzo różnią się od siebie.Niektóre przecinają tory kolejowe,inne kończą się urwiskiem,a jeszcze inne…położone są w trudno dostępnych miejscach.Tak jest w przypadku lotniska Paro w Bhutanie.Tamtejszy port lotniczy uchodzi za najbardziej wymagający na świecie i zaledwie 8 pilotów posiada uprawnienia,by w nim lądować.Nagrodą są wspaniałe widoki na Himalaje.
10 Lotnisko Kansai w Osace z braku lepszej lokalizacji zbudowano na wodzie stanowi sztuczną wyspę.Ambitny projekt okazał się jednak ulegać naturze.Duża częstotliwość trzęsień ziemi w rejonie sprawiała,że wyspa zaczęła tonąć…dlatego zbudowano specjalne podnośniki,które dbają o to,by lotnisko przez cały czas znajdowało się ponad powierzchnią.Podziemne lotniska już wymyślono podwodnych jeszcze nie.

7 egzotycznych ciekawostek o życiu na Tajwanie

Zanim pod koniec XVI wieku na Tajwanie pojawili się Portugalczycy,Chińczycy uważali,że cała wyspa to tylko„trochę błota i nic poza tym”,niegodne uwagi.Wiele się od tego czasu zmieniło!
1 Tajwan znajduje się w środku pacyficznego pierścienia ognia pasa szczególnie narażonego na występowanie trzęsień ziemi.Każdego roku Tajwan doświadcza ponad tysiąca odczuwalnych trzęsień to dobre 3 serie wstrząsów dziennie.Oprócz nich aparatury rejestrują ponad 17 tysięcy trzęsień niewyczuwalnych dla człowieka.
2 Tajwan często nazywa się„maskową stolicą Azji”.Chodzi o charakterystyczne chirurgiczne maski ochraniające,coraz częściej widywane też na zachodzie.Tajwańczycy noszą je praktycznie bez przerwy a to by uniknąć zarażenia się chorobą,a to by uniknąć zarażenia chorobą innych,dla ochrony przed słońcem czy zanieczyszczeniami powietrza.Nawet prezenterzy telewizyjni na Tajwanie noszą maski na wizji.
3 Tajwańczycy bardzo nie lubią liczby 4 to zresztą przesąd rozpowszechniony w większej części wschodniej Azji.O ile jednak na zachodzie generalnie nie przepada się za trzynastką,to jednak nikt nie popada w związku z tym w paranoję.Na Tajwanie budynki nie mają natomiast czwartego piętra w hotelach,szpitalach i wielu innych po trzecim piętrze następuje od razu piąte.Tak jest ponoć bezpieczniej.
4 W 1995 roku wprowadzono Narodowy Program Ochrony Zdrowia,dostępny powszechnie dla wszystkich obywateli.W ramach NHI Tajwańczycy mogą korzystać zarówno z nowoczesnej medycyny zachodniej,jak i tradycyjnej medycyny chińskiej,sam system uchodzi zaś za jeden z najlepszych na świecie.Nieprzypadkowo Tajwańczycy inwestują właśnie w ten obszar mały i gęsto zaludniony Tajwan jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych miejsc świata.
5 Wywóz śmieci na Tajwanie funkcjonuje nieco inaczej niż w innych częściach świata nie ma tu ekipy panów w pomarańczowych kombinezonach wędrujących od domu do domu i zbierających odpady.Zamiast tego jest ciężarówka z kierowcą.Kiedy z ulicy dobiegają dźwięki„Dla Elizy”,to znak dla mieszkańców,że czas udać się na zewnątrz i samemu wrzucić worki do śmieciarki.
6 Tajpej to największe miasto położone w północnej części Tajwanu,a zarazem jego stolica.Znajduje się tam„Wężowa Aleja”rynek,na którym nabyć można najbardziej specyficzne wyroby.Krew węża to tylko jedna z nich.Oprócz tego zdobyć można też krew i mięso żółwi czy wino z…penisem jelenia.Wystarczy wyobrazić sobie najdziwniejszy z możliwych przysmaków jest duże prawdopodobieństwo,że bez najmniejszego problemu dostanie się go w„Wężowej Alei”.
7 Podobnie jak wiele innych miejsc na świecie,tak i Tajwan mierzy się z pewną wojną pokoleniową.Na zachodzie millenialsi wykańczają ponoć jedna po drugiej kolejne branże,natomiast na Tajwanie synonimem zła wszelkiego jest tzw.truskawkowa generacja.Należą do niej osoby urodzone pomiędzy 1980 i 1991 rokiem,a jej przedstawiciele są leniwi,miękcy i łatwo się zniechęcają.Dla Azjatów nie istnieją gorsze cechy.

Ciemna strona podróży kosmicznych.O czym nie mówią astronauci

Wsiąść do wahadłowca,pochodzić po Księżycu i wrócić na Ziemię ze spełnionym marzeniem,do końca życia mając co opowiadać.Cóż,nie o wszystkich aspektach kosmicznych podróży astronauci mówią równie chętnie.Lot w kosmos to wyjście poza naturalne środowisko(poza strefę komfortu,jak powiedzieliby współcześni„specjaliści”od motywacji).Wszystkie ziemskie reguły przestają obowiązywać.Powietrza jest tylko tyle,ile zabrało się ze sobą.Dłuższe przebywanie w przestrzeni kosmicznej odbija się negatywnym piętnem na mięśniach człowieka.Te,przyzwyczajone do nieustannej walki z siłą ciążenia,nagle nie mają co robić.Powiedzenie o zanikaniu nieużywanego organu nie jest bezpodstawne.Ale przyjrzyjmy się wszystkiemu po kolei.
Choroba kosmiczna
W misjach kosmicznych udział biorą nieliczni spośród nielicznych.Osoby o szczególnych kwalifikacjach i predyspozycjach,znajdujące się w doskonałej formie fizycznej i mające przeważnie ogromne doświadczenie w lotnictwie.Mimo to większość,znalazłszy się w rakiecie,rzyga jak przedszkolak w autobusie do Lichenia.Większość przeszkód natury technologicznej udaje się prędzej czy później rozwiązać.Te natury fizycznej stanowią większy problem,a„choroba kosmiczna”jest najbardziej powszechnym z nich.Dotyka ponad połowy astronautów;objawia się bólami i zawrotami głowy,mdłościami,wymiotami i ogólnym złym samopoczuciem,co jest dość szczególne w przypadku osób,które stoją o krok od spełnienia największego marzenia w życiu.Ale na tym nie koniec.Nie wystarczy wziąć Aviomarinu(o lekach zresztą będzie tu jeszcze słowo),tym bardziej,że niektórzy astronauci objawów choroby kosmicznej doznają…jeszcze na Ziemi.Niechlubnie zasłynął pod tym względem były senator Jake Garn.Jego kłopoty zaczęły się na długo przed zajęciem miejsca w statku.Mimo to udał się w podróż,a kiedy wrócił,trzeba go było wozić,bo nie był w stanie samodzielnie chodzić.Choć sam nie był temu winny,stał się symbolem choroby kosmicznej do określania zaawansowania choroby kosmicznej astronauci wykorzystują nieformalną skalę Garna.Jeden„garn”oznacza początki problemów,dwa i trzy„garny”znaczą,że sytuacja się pogarsza itd.Mimo,że NASA potrafi już wysłać sondę poza Układ Słoneczny,wylądować na Marsie i postawić człowieka na Księżycu,w dalszym ciągu nie potrafi poradzić sobie z kosmiczną chorobą lokomocyjną.Jedyne,co do tej pory udało się amerykańskim naukowcom opracować w tym zakresie,to…urządzenie ostrzegające przed pojawieniem się choroby kosmicznej.Zawsze to coś chociaż większość ludzi jest w stanie zawczasu przewidzieć,że nadciąga paw.
Podróż na trzy pieluchy
Podczas podróży kosmicznych dosłownie każdy element astronauty pozostaje pod kontrolą naukowców na Ziemi nawet jego osobiste klejnoty.O tych ostatnich przypomniano sobie dość szybko,zaraz po tym,jak pierwszy Amerykanin w kosmosie,Alan Shepard,zmuszony był narobić w skafander.Sytuacja żenująca,ale bardziej niż godność astronauty agencję zmartwiło ryzyko uszkodzenia obwodów elektrycznych w kombinezonie.Dlatego na następny lot zainwestowano już w„oprzyrządowanie”składające się z kondomo podobnej nakładki na wiadomo co połączonej z rurką odprowadzającą mocz do specjalnego zbiornika.Sukces oczywiście nie mógł trwać wiecznie,bo polecieć w niebo zapragnęły również kobiety.Jak w ich przypadku efektywnie zamontować kondom?Ano właśnie,kolejny ból głowy.Z myślą o kobietach wymyślono w latach 70 XX wieku nowy system,który ulepszono pod koniec lat 80,dzięki czemu dzisiaj przypomina ni mniej,ni więcej pieluchę dla dorosłych.Tylko znacznie droższą i znacznie bardziej zaawansowaną.Zadbano też o komfort psychiczny astronautów(pieluchy stosowane są zarówno przez kobiety,jak i mężczyzn) i tak zaprojektowano pieluchy,by bardziej przypominały bokserki aniżeli pampersy.Każdy astronauta wyruszający na misję otrzymuje trzy pieluchy.Jedną na podróż w tamtą stronę,drugą na powrót,a trzecia jest na zapas(w razie problemów z którąkolwiek z pozostałych lub astronautą)bądź na pamiątkę.Efektywny odzysk moczu jest niezwykle istotny,ponieważ to wszystko,co astronauci mają do picia.A przynajmniej znaczna większość,jeśli chodzi o zasoby na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.Od 2009 roku funkcjonuje tam zupełnie sprawny system odzyskiwania wody z moczu,potu czy nawet z parzonej kawy(tak,astronautom na ISS przysługują nawet takie luksusy).
Kosmiczny seks
Natura w taki sposób zaprojektowała człowieka,by ten w sile wieku dążył do przedłużenia gatunku.Sęk w tym,że podczas misji kosmicznej nie bardzo jest co i z kim przedłużać,a tzw.„zabawy na własną rękę”jakoś tak nie licują z powagą kosmosu.Mimo to właśnie te ostatnie są wskazane i każdy astronauta(oraz każda astronautka,sprawiedliwość musi obowiązywać!)otrzymują regularnie„czas wolny”do wykorzystania w wiadomym celu.Ma to aspekt zdrowotny pomaga zapobiegać trudnym do zbagatelizowania infekcjom.Boleśnie przekonał się o tym radziecki kosmonauta Władimir Wasiutin,który został zmuszony do powrotu na Ziemię po zaledwie dwóch miesiącach swojej obliczonej na pół roku misji.Problemy z prostatą,jakich doświadczył,powiązano z brakiem ejakulacji nagromadziły się bakterie,które doprowadziły do infekcji.Spekuluje się też,że przedłużone przebywanie w przestrzeni kosmicznej powoduje bezpłodność, a przynajmniej istotnie obniża pociąg seksualny.Obie hipotezy kilkukrotnie potwierdzono i obalono,nie ustalając ostatecznie niczego.Pojawił się pomysł,aby badać liczbę plemników u astronautów przed lotem i po powrocie na Ziemię,jednak zrezygnowano z niego dla ochrony prywatności.Zagadnienie pozostaje więc niewyjaśnione.
Liczyć na medycynę…
Najczęściej stosowanym środkiem profilaktycznym w kosmosie jest„modlitwa o to,aby nic się nie spieprzyło”.Niektórzy astronauci przebywają na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nawet i pół roku,a to czas,przez który wiele może się wydarzyć.Zwłaszcza w tak różnych od ziemskich warunkach.Lekarzy na miejscu nie ma,środki dostępne na miejscu ograniczają się do typowej podróżnej apteczki.Kiedy więc stanie się coś złego,astronauta może liczyć tylko na to,że zdążą sprowadzić go na Ziemię(świadomość,że podróż powrotna kosztuje kilkaset milionów dolarów i nie gwarantuje bynajmniej przeżycia,wcale nie pomaga w zachowaniu dobrego samopoczucia).Jeśli nawet na ISS znajdą się odpowiednie leki(antybiotyki,środki nasenne lub inne),wcale nie ma gwarancji,że zadziałają.Przeprowadzono eksperyment.Takie same leki wysłano na 2,5 roku w kosmos i schowano bezpiecznie w laboratoriach NASA w Houston.Okazało się,że różnica pomiędzy jednymi i drugimi mimo tego samego okresu przechowywania jest znaczna,a te wysłane poza Ziemię straciły znacząco na skuteczności.Naukowcy podejrzewają,że miało na to wpływ nasilone promieniowanie i nieustanne wibracje początkowo rakiety,a później stacji kosmicznej.W konsekwencji zdecydowano,że środki medyczne na ISS wymieniać się będzie co pół roku,ale i tak ich wybór i możliwości pozostają mocno ograniczone.A co złego może się stać podczas nawet półrocznego pobytu w kosmosie?Okazuje się,że wiele.Z brakiem grawitacji wiąże się zanik mięśni,obniżenie masy kości,a wszystko prowadzi do przedwczesnego starzenia.A to z kolei może prowadzić do…
I ostatni z przypadków przypadek ostateczny
Najkrócej rzecz ujmując,ustawa nie przewiduje zejścia w kosmosie.Gdyby tak się jednak nieszczęśliwie złożyło,procedury wymyślane będą na poczekaniu.A problem okazuje się poważniejszy,jako,że wszystkie standardowe opcje są złe.Nie można ot tak wynieść pozostałości nieszczęśnika poza pojazd kosmiczny,pchnąć przed siebie i wysłać w wieczną podróż ku nie wiadomo czemu.Zabraniają tego różne konwencje głównie ta mówiąca o zakazie śmiecenia.Jakkolwiek nieładnie to brzmi,zwłoki astronauty to śmieć,który mógłby zderzyć się z pojazdem kosmicznym i narobić,cóż,kosmicznego bałaganu,do czego dopuścić nie wolno.Alternatywę stanowi pozostawienie nieszczęśnika na pokładzie misje trwają jednak tygodnie,a często całe miesiące.Z braku przenośnego krematorium na pokładzie,rozkładające się zwłoki stanowiłyby kolejny problem i zagrożenie dla szczęśliwie pozostającej przy życiu resztki załogi.Ale są też dobre wiadomości!Kiedy już dotrzemy na Marsa i tam zginie któryś z kosmonautów,to będzie można wykorzystać go jako nawóz.I jak tu nie przyznać,że NASA myśli o wszystkim?!Tak czy inaczej warto mieć świadomość,jak wymarzone podróże kosmiczne wyglądają w praktyce.Wcale nie jest tak różowo,jak się wydaje choć z drugiej strony nie zdarzył się jeszcze przypadek astronauty,który zrezygnowałby wyłącznie z powodu niedogodności,które mogłyby go spotkać w podróży.Czego się nie robi dla nauki.I czego się nie robi dla własnych marzeń…       

7 ciekawostek o św.Mikołaju...tym współczesnym

A przez słowo„współczesny”można rozumieć„nieistniejący”.
1 W jaki sposób św.Mikołaj wylądował na biegunie północnym?Jego pierwowzór,biskup Mikołaj z Liry,żył przecież na terytorium dzisiejszej Turcji.Przeprowadzka to zasługa XVIII-wiecznego poety,któremu koło podbiegunowe wydawało się miejscem poza zasięgiem fantastycznym i wystarczająco tajemniczym,by tam ulokować opiewanego świętego.
2 Oryginalny święty był niski,chudy i pokrzywiony,z wiecznie zbolałym grymasem na twarzy zupełnie inny od tego,którego przyjścia wypatrują dzieci.Współczesny wizerunek świętego wymyślił amerykański rysownik niemieckiego pochodzenia,Thomas Nast.Obraz utrwaliła Coca-Cola,„angażując”św.Mikołaja do reklamy po raz pierwszy już w 1931 roku.
3 Wiara w św.Mikołaja jest dobra dla dziecka pomijając oczywisty fakt,że pozbawiona podstaw.Psychologowie uważają jednak,że podtrzymywanie historii sprzyja rozwojowi dziecięcej wyobraźni i umiejętności rozważania różnych możliwości.A już na pewno sprawia,że dzieci chętniej wyczekują Bożego Narodzenia.Smażony karp większości raczej nie przekonuje.
4 Wbrew temu,co można sądzić,św.Mikołaj wcale nie wszędzie na świecie cieszy się wielką popularnością i sympatią narodów.Magii rozdającego prezenty opierają się m.in.Czesi,Austriacy,Holendrzy czy mieszkańcy Ameryki Środkowej.Powód?Podobny jak w przypadku Halloween czy Walentynek sprzeciw wobec komercji i importowania amerykańskich tradycji wypierających lokalne.
5 Przyjmując,że św.Mikołaj faktycznie odwiedza w jedną noc skromne 2 miliardy dzieci na świecie,musi się...nieźle napocić.350 milionów kilometrów do pokonania i statystycznie ponad 800 milionów domów do odwiedzenia.Na jedną wizytę przypada więc jakaś milisekunda w niej trzeba zmieścić wejście przez komin,podłożenie prezentów,podprowadzenie ciastek ze stołu i powrót.
6 Listy do św.Mikołaja pisało się dawniej na papierze i zostawiało na noc na parapecie z logistycznego punktu widzenia było to wygodne rozwiązanie.Dzisiaj są maile i inne wynalazki,a to stawia przed rodzicami chcącymi spełnić marzenia swoich pociech zupełnie nowe wyzwania.Choć rodzice z Meksyku i krajów na południe od niego i tak zawsze mieli pod górkę tam tradycja nakazywała spisać list,a następnie przytroczyć go do balonu napełnionego helem i wysłać w cholerę.Szukaj wiatru w polu!
7 Święty Mikołaj wzbudza mnóstwo kontrowersji z jednej strony zachęca do czynienia dobra,rozdawania prezentów,a z drugiej trudno o bardziej znaczącą niż on ikonę komercji.Obliczono,że gdyby chciał zabrać naraz prezenty dla wszystkich dzieci,jego sanie musiałyby ważyć przynajmniej 400 tysięcy ton. Do ich uciągnięcia potrzeba byłoby przynajmniej 360 tysięcy reniferów(mechanicznych?).

7 najdziwniejszych mitów o zwierzętach,w które wierzyli ludzie

Im człowiek mniej wie,tym więcej sobie wymyśli.A zwierzęta od zawsze fascynowały ludzi.Nic więc dziwnego,że powstało na ich temat mnóstwo całkowicie fantastycznych mitów.
1 Starożytni Grecy i Rzymianie zafascynowali się słoniami.Mając z nimi do czynienia jedynie w Indiach i Afryce,zaczęli wyobrażać sobie niestworzone rzeczy a to,że słonie wskazują kierunek błądzącym po pustyni,a to,że na statek wejdą tylko wtedy,gdy ktoś zapewni je o bezpiecznym powrocie do domu.A to wreszcie,że na co dzień...walczą ze smokami.
2 Rzymianie zachwyceni byli też salamandrami,które uważali za tak zimne,że...zdolne ugasić ogień samym dotykiem.Nie brakowało chętnych,by zweryfikować tę teorię w konsekwencji czego nie brakowało w imperium spalonych żywcem salamander.Fakt jest jednak faktem,że mit o ognioodpornych salamandrach przetrwał ponad tysiąc lat pomimo ewidentnych,przeczących mu dowodów.
3 W dawnych czasach wierzono,że wiele zwierząt pojawia się znikąd nie dotyczą ich tradycyjne metody rozmnażania.Jednym z takich zwierząt miały być węgorze,które ni z tego,ni z owego miały rodzić się z błota.Dlaczego akurat tak?Oczywiście dlatego,że nie sposób było pokazać palcem ich organów rozrodczych.Wspomniane wcześniej salamandry,ogień miały nie tylko gasić,ale również się w nim rodzić.
4 Bzdurne teorie powstawały nie tylko w czasach mamutów.Francuzi jeszcze w XVII wieku wierzyli,że wieloryby...mają antenki.Niejaki Pierre Pomet wydał pięknie ilustrowany atlas zwierząt swojego autorstwa,do którego materiały czerpał...zamykając oczy i ruszając wyobraźnią.A mało to razy słyszeliśmy,że wyobraźnia jest kluczem do wszystkiego?No więc do przyozdobienia antenami wielorybów,jak się okazuje,również.
5 Długie,zakręcone ogony,ręce i owłosione pyski...a do tego podłużne,pokryte łuskami ciało.Cóż to za zjawisko?Wbrew pozorom to nie efekt uboczny współczesnych genetyków,a wizja XI-wiecznych zoologów,którzy w ten właśnie sposób postrzegali krokodyle.W zasadzie wszystko by się zgadzało gdyby tylko jakimś dziwnym wybrykiem natury krokodyle zaczęły parzyć się z małpami.
6 Nawet najgroźniejsze zwierzę to nic przy kobiecie w czasie menstruacji twierdzili starożytni,a i dzisiaj nie zabrakłoby pewnie gotowych się z nimi zgodzić.Pliniusz Starszy,rzymski historyk,przekonany był,że najbardziej zajadłe pszczoły padają trupem pod wpływem samego spojrzenia kobiety w„te dni”.
7 Podobno to pelikany łykają wszystko jak leci...ale sprawiedliwość dziejowa upomniała się i o te ptaki.W VII wieku ludzie łyknęli historię o tym,że krew pelikana jest w stanie przywrócić zmarłego do życia.Twierdził tak arcybiskup Izydor z Sewilli,który trzeba oddać mu sprawiedliwość sam we własne twierdzenia nie do końca wierzył...Co nie zmienia faktu,że ludzie jeszcze przez dobrych kilka wieków brali je za dobrą monetę.

7 ciekawostek o okrętach podwodnych

Pierwsza rzecz,jaką warto wiedzieć,a do której niekiedy trudno się przyzwyczaić,to fakt,że określenie„łódź podwodna”jest błędne.Łodzie utrzymują się na powierzchni a to ostatnia rzecz,której oczekiwałoby się od okrętu podwodnego.
1 Choć wydaje się,że na polu bitwy każdy leje się z każdym,a żadne reguły nie obowiązują,nie do końca jest to prawdą.W całej wojennej historii świata tylko jeden raz zdarzyło się,że jeden zanurzony okręt podwodny skutecznie zaatakował drugi.9 lutego 1945 roku brytyjski okręt HMS Venturer posłał na dno Morza Północnego niemieckiego U-Boota U-864.
2 Jeden z najciekawszych okrętów podwodnych,jakie kiedykolwiek powstały,brytyjski HMS Artful,bije rekordy pod wieloma względami.W pełnym zanurzeniu jest w stanie wytrzymać…25 lat.Dzięki reaktorowi atomowemu na pokładzie,jest w stanie wytwarzać tlen i pitną wodę bezpośrednio z tego,w czym aktualnie pływa.Aktualnie okręt wynurza się raz na trzy miesiące wyłącznie po to,by uzupełnić zapasy pożywienia.
3 Fala dźwiękowa lepiej rozchodzi się w wodzie niż w powietrzu,a to oznacza,że łatwiej osiągnąć większą głośność co ma swoje zastosowanie np.w sonarach stosowanych na okrętach podwodnych.Najgłośniejszy,sonar LFA,osiąga ponad 200 decybeli,co nie może podobać się wodnym zwierzętom.Biolodzy twierdzą,że te zwierzęta,które tylko mają taką możliwość,uciekają przed hałasem na ląd.
4 Historia zna tylko jeden przypadek,kiedy skutecznie,umyślnie zaatakowały się dwa zanurzone okręty podwodne i kluczowe w tej opowieści jest słowo„kluczowe”.W 2009 roku na Atlantyku zderzyły się dwa okręty francuski i brytyjski ponieważ…nie były w stanie wykryć siebie nawzajem.Godna podziwu skuteczność systemów maskujących…i jakaż szkoda,że nie możemy zobaczyć wyrazu twarzy marynarzy,którzy rąbnęli w coś,czego nie miało prawa tu być.
5 Swoją marynarkę wojenną w tym aż jeden okręt podwodny miała też Korea Północna…i to dopiero smutna historia.W 1998 roku cała„armada”uległa zniszczeniu w starciu z…południowokoreańską siecią rybacką.Okręt podwodny zaplątał się w sieć i nie zdołał z niego uwolnić.Zginęła wtedy cała załoga,na którą składało się pięciu marynarzy i czterech agentów północnokoreańskiego wywiadu.
6 Koniec II wojny światowej nie był dla Niemców przyjemny na żadnym z frontów.W kwietniu 1945 roku na okręcie U-1206 doszło do awarii,a kiedy wydawało się,że wszystko jest już w porządku,pojawił się nowy problem wyciek z toalety.Zawartość zalała akumulatory,z których zaczął wydzielać się chlor.By się ratować,trzeba było wynurzyć okręt…ale tam już czekały brytyjskie samoloty,które przystąpiły do ataku.W konsekwencji niesprawnej toalety zginęło 4 Niemców,a 46 dostało się do niewoli.Gówniana sprawa.
7 Okręty podwodne wykorzystuje nie tylko wojsko czy naukowcy.Także przestępcy robią z nich użytek a pomysły rodem z filmów z Bondem stały się faktem.Kolumbijskie kartele narkotykowe posiadają specjalnie zaprojektowane okręty wykonane z włókna szklanego,których zadaniem jest szmuglowanie kokainy.Zabierają na pokład 4 załogi,a ich namierzenie jest niezwykle trudne.Technologia w służbie człowiekowi.

7 zupełnie niekosmicznych rzeczy wymyślonych przez NASA

NASA to nie tylko agencja kosmiczna.To również wielki ośrodek badawczo-rozwojowy pracujący nad rzeczami,które pozornie z kosmosem nie mają zupełnie nic wspólnego.
1 Na wysłanie w kosmos pierwszych niemowlaków jeszcze się nie zanosi,więc ze zdobyczy NASA korzystają te na Ziemi.W ponad 90% słoiczków z tzw.żywnością dla dzieci znajdują się mikroalgi będące doskonałym źródłem kwasów Omega-3.O możliwości wykorzystania alg świat dowiedział się od NASA,które rozważało zabranie ich w przestrzeń kosmiczną jako źródło pożywienia,tlenu oraz wsparcie w rozkładaniu odpadów.
2 Coraz więcej budynków odpornych na trzęsienia ziemi i inne kataklizmy to także zasługa badań NASA,gdzie powstały pierwsze naprawdę wielkie pochłaniacze wstrząsów.Agencji chodziło o ochronę platformy podczas startu rakiety,a skuteczna technologia szybko przyjęła się na świecie.Obecnie w najbardziej narażonych na wstrząsy miejscach powstają budowle wykorzystujące„amortyzatory”NASA.
3 Z jaką dokładnością funkcjonujący GPS można uznać za wystarczająco dokładny?Wszystko zależy od zastosowania komuś, kto tylko próbuje zlokalizować dom cioci organizującej rodzinny obiad,zapewne wystarczy dokładność do kilkunastu metrów.Ale w profesjonalnych zastosowaniach tak„dokładnego”GPS-u równie dobrze mogłoby w ogóle nie być.Za poprawę sprawności systemu zabrało się więc NASA i obecnie GPS może funkcjonować z dokładnością do zaledwie kilku centymetrów.Dzięki temu można zlokalizować nie tylko dom cioci,ale nawet pojedynczy kotlet na talerzu.
4 Ilość bagażu,jaki można zabrać ze sobą w podróż kosmiczną,jest bardzo ograniczona.Liczy się dosłownie każdy centymetr,dlatego miniaturyzuje się wszystko co tylko możliwe w tym oczywiście aparaty fotograficzne.Na potrzeby NASA i aparatów zabieranych w kosmos powstała pierwsza matryca CMOS dzisiaj właściwie standard stosowany przez większość producentów.Matryce tego rodzaju są mniejsze,tańsze i pobierają mało mocy może pomijając samą cenę,to cechy kluczowe dla misji kosmicznych.
5 O tym,że inżynierowie agencji kosmicznej zajmują się najbardziej odległymi dziedzinami,niech świadczy fakt kolejnego wynalazku powstałego na zlecenie NASA ceramicznych aparatów ortodontycznych.Te,na Ziemi,okazały się bardzo popularne rzucają się w oczy zdecydowanie mniej niż ich wcześniejsze metalowe odpowiedniki.Ale mało kto wie,że pierwsze zamówiła sobie NASA z myślą o programach kosmicznych.
6 Winglety ustawione pod kątem końcówki skrzydła samolotów okazały się przełomowym wynalazkiem w dziejach lotnictwa.Pozornie będące tylko detalem,przyczyniły się do znacznego zmniejszenia zużycia paliwa podczas lotu.Zmniejszyły hałas podczas startu i lądowania,a nawet skróciły dystans potrzebny do oderwania się maszyny od ziemi.To również zasługa NASA i trudno się dziwić nie ma chyba branży,która bardziej korzystałaby na wynalazkach NASA…i nie ma też branży,na której rozwoju NASA zależałoby bardziej.
7 Trudno wyobrazić sobie coś mniej aerodynamicznego niż ciężarówka zwłaszcza taka,w której kabina kierowcy znajduje się nad silnikiem,tuż za idealnie pionową ścianą przednią.I z tym postanowiono się jednak rozprawić…i coraz częściej projektowane są takie ciągniki,które na pierwszym miejscu stawiają aerodynamikę.Wykorzystywane przez producentów projekty NASA pozwalają zaoszczędzić mnóstwo paliwa…A i same ciężarówki też wyglądają dzięki temu jakoś…ciekawiej.