Wypadki chodzą po ludziach.Z reguły przydarzają się one w najmniej oczekiwanych,błahych momentach.Lecicie sobie spokojnie wahadłowcem i nagle,w wyniku nieszczęśliwego obrotu zdarzeń,zostajecie wyssani z kabiny i rzuceni gdzieś w kosmiczną pustkę.Jak pech,to pech raczej nikt nie chciałby znaleźć się w tak beznadziejnym położeniu.Klasyczna scena z filmów sci-fi:astronauta odziany w swój ekwipunek wychodzi ze statku,aby dokręcić poluzowaną śrubkę od jakiegoś włazu.Linka zabezpieczająca zostaje jednak uszkodzona,biedak odrywa się od konstrukcji i odlatuje w dal bezwładnie obracając się.Możecie wierzgać nogami czy machać ramionami jak zdesperowane pisklę,które wypadło z gniazda to i tak nic nie da.Na szczęście jest jeszcze dla Was szansa na to,że jakoś wyjdziecie z tego beznadziejnego położenia.Simplified Aid For EVA Rescue,w skrócie SAFER to ten bryłowaty bagaż,który mają na sobie astronauci podczas kosmicznych spacerów.Od 1994 roku jest to podstawowy sprzęt pozwalający,w awaryjnej sytuacji na powrót do wahadłowca.W praktyce jest to taki mały jet-pack,czyli odrzutowy plecak.Umożliwia on nie tylko na ustabilizowanie pozycji nieszczęśnika,który oderwał się od zabezpieczającej go linki,ale przede wszystkim dzięki niemu można przez 10 do 15 minut manewrować w przestrzeni kosmicznej,więc jeśli stacja czy wahadłowiec nie jest zbyt daleko,to mamy spore szanse na ratunek.Niestety,te kilkanaście minut,w niektórych sytuacjach może okazać się niewystarczającym czasem,aby dotrzeć do celu.Tlenu powinno Wam wystarczyć na jakieś 7,5 godziny bezwładnego dryfowania w przestrzeni kosmicznej.W końcu udusicie się,wcześniej wypiwszy przez słomkę dostępny w Waszym skafandrze zapas wody.Pocieszające jest to,że widoczki będziecie miał doprawdy zacne…Kiedy już umrzecie,bakterie przystąpią do wykonywania swej standardowej roboty.Proces rozkładu Waszych zwłok nie będzie trwał zbyt długo,bo bakterie szybko wykorzystają resztki dostępnego w skafandrze tlenu.Są jednak bakterie,które radzą sobie bez tlenu.Zaczęlibyście po prostu fermentować...Istnieje jednak mała szansa,że Wasze pozbawione życia ciało wystawione będzie na ciągłe działanie ciepła promieni słonecznych,więc w tych warunkach przy stosunkowo niskiej temperaturze procesy rozkładu zwłok mogą trwać i trwać.Będziecie sobie tak latać przez całe lata,a może nawet i dłużej.Wasz,wystawiony na promieniowanie kosmiczne,skafander w końcu zacznie się rozpadać.Gdy ten zostanie naruszony,gwałtownie uwolni się powietrze,utrzymujące odpowiednie ciśnienie wewnątrz.To doprowadzi do niewielkiej eksplozji,która ostatecznie rozerwie zarówno skafander,jak i niezbyt już świeże zwłoki w jego wnętrzu.Trochę inaczej Wasza przyszłość będzie wyglądała,w przypadku gdybyście znaleźli się w przestrzeni kosmicznej bez skafandra.Dajmy na to odziani będziecie jedynie w bokserki,dziurawe skarpety i stary szlafrok.O tym,co się z Wami stanie możemy wywnioskować z przeprowadzonych w latach 60 testów na zwierzętach,czy chociażby wypadków w komorach dekompresyjnych.No i nie zapominajmy też o radzieckiej misji kosmicznej Sojuz-11.Wówczas to podczas manewru lądowania,na wysokości ok.170 kilometrów nad ziemią,w wyniku awarii zaworka wyrównującego ciśnienie wewnątrz lądownika,doszło do nagłej dekompresji.Wszyscy trzej kosmonauci zmarli.No,dobra.Załóżmy więc,że znaleźliście się w przestrzeni kosmicznej.Bez skafandra.W szlafroku.Przede wszystkim nie wstrzymujcie oddechu.Zginiecie i tak,ale przynajmniej w mniej drastyczny sposób.Jeśli będziecie usiłowali na siłę utrzymać zapas tlenu to gwałtownie rozszerzający się gaz momentalnie rozerwie Wam płuca.A zatem pierwszą rzeczą,jaką powinniście zrobić,gdy znajdziecie się w kosmosie,to wypuścić powietrze,albo pozwolić by próżnia je z Was wyssała.W ten sposób podarujecie sobie trochę życia.Dokładnie nie więcej niż 15 sekund.W tym czasie Wasz organizm wykorzysta całe zapasy tlenu i odetnie Wam zasilanie.Stracicie przytomność.Umrzecie nieco później,ale reszty zdarzeń już nawet nie zarejestrujecie.Może uda Wam się jeszcze doświadczyć gwałtownego parowania skóry i tkanek pod nią.Towarzyszyć temu będzie intensywne pocenie się.Wnętrze Waszej jamy ustnej zacznie się gotować,podobnie jak krople potu na Waszym ciele.Tu warto się na moment zatrzymać i powiedzieć skąd wiemy m.in.o wspomnianym„gotowaniu siꔜliny w ustach.Otóż w 1966 roku astronauta Jim LeBlanc testował w komorze próżniowej nowy model skafandra,który miał być użyty podczas najbliższych wypraw na Księżyc.Gdy mężczyzna był już wewnątrz komory,zerwał się wąż doprowadzający powietrze.Momentalnie ciśnienie wewnątrz skafandra Jima spadło do 0,007 atmosfery.Zanim po dokładnie 15 sekundach LeBlanc stracił przytomność,udało mu się zarejestrować wrażenie pieniącej się śliny na języku.Po niecałych 30 sekundach od wypadku,astronauta został wyciągnięty z komory.To jedyny przypadek,kiedy człowiek przeżył po przebywaniu w miejscu,gdzie panowała niemal całkowita próżnia!Wizja śmierci w próżni pokazana w"Pamięci absolutnej"Paula Verhoevena była nieco przesadzona...Dobra,wróćmy teraz do dryfujących w kosmosie,pozbawionych przytomności(ale nie życia!)Was,drodzy czytelnicy.Azot rozpuszczony w krwiobiegu zbierze się w postaci małych pęcherzyków w pobliżu powierzchni Waszej skóry.Bańki szybko zaczną się rozszerzać,rozciągając Was do granic możliwości.Spuchniecie i zaczniecie przypominać dorodny balon,ale nie pękniecie,bo ludzka skóra jest naprawdę bardzo elastyczna…Na śmierć będziecie musieli jednak jeszcze chwilkę poczekać.Ale już nie tak długo.Jako,że będziecie zupełnie wystawieni na promieniowanie słoneczne,a raczej jest marna szansa,żebyście byli akurat pokryci kremem z jakimś hiper-mocarnym filtrem,to Wasze ciało błyskawicznie pokryje się paskudnymi poparzeniami.Po ok.90 sekundach dojdzie do migotania komór serca i zatrzymania procesów życiowych.Co stanie się z Waszym ciałem?Pewne jest to,że nie ulegnie ono zbyt szybkiemu rozkładowi.Jeśli znajdziecie się akurat w pobliżu jakiejś gwiazdy,a co za tym idzie temperatura wokół będzie dość wysoka,to najprawdopodobniej zamienicie się w suchy jak pieprz,zwęglony bekon.W innym wypadku zamarzniecie na amen.Zajmie Wam to jakieś 12-26 godzin.Jeśli warunki będą korzystne,to istnieje szansa,że jako pomarszczona mumia lub skostniały sopel,będziecie podróżować po przestrzeni kosmicznej nawet przez miliony lat!Kto wie?Może kiedyś znajdą Was przedstawiciele jakiejś obcej cywilizacji?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz