wtorek, 4 lipca 2017

Tak karaliśmy Polki sypiające z Niemcami.Poruszająca relacja powstańca warszawskiego

„Panna miała reputację puszczalskiej,ale tylko z Herrenvolkiem”stwierdził wprost szeregowy powstaniec.Wybuch narodowego zrywu dał okazję,by wywrzeć pomstę na zdrajcach,kolaborantach,ale też na kobietach,które oddawały się Niemcom.Często po to,by przetrwać i uratować życie swoich bliskich.Janusz Rola-Szadkowski miał 20 lat,kiedy wziął udział w Powstaniu Warszawskim.Swoje wspomnienia zatytułowane„Z błyskawicą na tygrysy”spisał w formie pamiętnika,nie pomijając nawet najbardziej niewygodnych epizodów.Po ponad 70 latach wreszcie możemy je przeczytać.Powstaniec dotknął między innymi trudnego tematu karania kobiet,które nie tylko zadawały się z Niemcami,ale też wchodziły z nimi w związki i uprawiały seks,często w zamian za jedzenie czy lepsze traktowanie siebie bądź bezpieczeństwo rodziny.Sprawiedliwość taką,jak rozumieli ją szeregowi powstańcy wymierzano im nie tylko z poczucia sprawiedliwości,ale też…z nudów.Rola-Szadkowski przyznał,że„piątego z rana nie było nic lepszego do roboty”,jak tylko zająć się„pewną panną”,mieszkającą na przeciwko kwatery oddziału,a zarazem w tym samym domu,co inny żołnierz AK o pseudonimie Mahomet.Ruszyli w szóstkę:on,wspomniany Mahomet,a do tego„Leszek, Sławek i jeszcze jeden pan,który okazał się potem porucznikiem Gwido”.Panna,jak podkreślił autor„miała reputację puszczalskiej,ale tylko z Herrenvolkiem”.Weszliśmy,rewizja,przesłuchanie,ona zapiera się i płacze.Gwido z Mahometem ferują sąd i wyrok,my robimy obstawę.Wyrok 25 razów na d…Czy gołą,czy nie nie pomnę.Wiem tylko,że w tym celu zabrali z kwatery pałkę gumową,kwadratową 2x2 cm,na jakieś pół metra długą.Jak ona wyła przy pierwszych uderzeniach!Gdy skończyli bić,tylko jęczała:„o Jezu”.A jakeśmy wychodzili,mało Nam rąk nie całowała,żeśmy jej nie uładzili drogi w świat duchów.Kobietę mógł spotkać gorszy los.Mogła trafić do aresztu,a jeśli udowodniono by,że współpracowała z Niemcami przeciwko polskiemu podziemiu,nawet przed pluton egzekucyjny.Janusz Rola-Szadkowski i koledzy z jego oddziału musieli mierzyć się z wieloma kłopotami podczas powstania.Wiecznie brakowało sprzętu,amunicji i jedzenia.Broń była słabej jakości.Niejednokrotnie musieli uciekać się do szabrowania pustych sklepów,magazynów i mieszkań.W pamiętnikach autor wspomina przyjaciół i znajomych,którzy zginęli w sierpniu i wrześniu w Warszawie w 1944 roku.Dobitnie wyraża swoją opinię o władzach powstańczych,w szczególności wspominając oficerów i członków żandarmerii.Swój udział w powstaniu i tułaczkę po niemieckich obozach jenieckich przedstawia dosadnym językiem,nie owijając w bawełnę.Bo jak widać na przykładzie zbitej kobiety powstanie to nie tylko epizody chwały i bohaterstwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz